#MeattheFacts

Podejmując decyzję, akceptujesz także wszystkie jej konsekwencje. Zawsze warto poznać obie strony medalu, zanim dokonasz wyboru. Zebraliśmy kilka informacji, które mogą okazać się przydatne dla
#MeattheFacts

Tylko prawdziwa skóra zasługuje na tę nazwę. Historyczny wyrok niemieckiego sądu

W Niemczech zapadł wyrok, który może zmienić sposób oznakowania wielu produktów sprzedawanych na europejskim rynku. Wyższy Sąd Krajowy w Kolonii (Oberlandesgericht Köln) orzekł, że określenie „skóra” może być używane wyłącznie w odniesieniu do materiałów pochodzenia zwierzęcego. Tym samym zakazano stosowania nazw takich jak „skóra jabłkowa” czy „skóra kaktusowa” dla materiałów syntetycznych lub roślinnych.

Postępowanie sądowe wszczęto na wniosek Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Skórzanego (Verband der Deutschen Lederindustrie – VDL), należącego do europejskiej konfederacji COTANCE.

Spór o „skórę jabłkową”

Cała sprawa zaczęła się od producenta akcesoriów dla zwierząt, który oferował smycze i obroże wykonane z materiału reklamowanego jako „Apfelleder” – „skóra jabłkowa”. W praktyce był to wyrób powstający z odpadów owocowych pokrytych warstwą tworzywa sztucznego.

Sąd uznał, że takie nazewnictwo wprowadza klientów w błąd, ponieważ sugeruje obecność naturalnej skóry, której w tych produktach nie było. Co więcej, przeciętny konsument mógłby odczytać nazwę jako informację, że chodzi o prawdziwą skórę wyprawianą przy użyciu roślinnych garbników – tak jak w przypadku materiałów określanych mianem „skóry oliwkowej” czy „skóry rabarbarowej”.

Więcej przejrzystości, mniej greenwashingu

Sędziowie zwrócili także uwagę, że dopisek „wegańska” pojawiał się na stronie producenta dopiero w dalszych częściach opisu produktu i nie był widoczny na pierwszy rzut oka. Informacja ta została więc uznana za niepełną i niewystarczającą, aby chronić konsumenta.

Wyrok jednoznacznie przesądza, że nazwy zawierające słowo „skóra” mogą być stosowane tylko wobec materiałów, które faktycznie powstają z wyprawionej skóry zwierzęcej. Dla całej branży jest to istotny precedens: sąd wyraźnie sprzeciwił się praktykom marketingowym, które pod płaszczykiem ekologii mogą wprowadzać klientów w błąd.

Reakcje branży

Decyzję sądu z zadowoleniem przyjęły organizacje reprezentujące przemysł skórzany.

– To zwycięstwo nie tylko dla naszej branży, ale przede wszystkim dla konsumentów i dla przejrzystości w reklamie – podkreślił Gustavo Gonzalez-Quijano, sekretarz generalny COTANCE. – Nie jesteśmy przeciwni nowym materiałom, lecz fałszywym etykietom, które zacierają różnicę między autentyczną skórą a imitacją.

Podobnego zdania jest Andreas Meyer, dyrektor zarządzający VDL. Jego zdaniem produkty powstające z odpadów roślinnych czy tworzyw sztucznych – choć mogą przypominać wyglądem skórę – nie powinny być tak nazywane. – Określenia w rodzaju „skóra jabłkowa” czy „skóra kaktusowa” to wprowadzająca w błąd reklama, która podkopuje zaufanie konsumentów – ocenił.

Proste rozstrzygnięcie, duże konsekwencje

Wyrok sądu w Kolonii sprowadza się do jednej, klarownej zasady: skóra to materiał zwierzęcy i tylko taki może być tak nazywany. Ta decyzja nie tylko porządkuje rynek, ale także zwiększa ochronę praw konsumentów.

Sprawa odbiła się echem także w instytucjach unijnych, gdzie od dawna podnoszony jest temat zaostrzenia zasad dotyczących oznakowania. Wyrok z Kolonii to ważny krok w walce z greenwashingiem i w stronę większej przejrzystości rynku.